WYDANIE 03 · RZESIEŃ 2026

RUINY ZAMKU SOBIEŃ W ODDALI RZEKA SAN

RUINY ZAMKU SOBIEŃ W ODDALI RZEKA SAN

CERKIER W TYRAWIE SOLNEJ

Linia Mołotowa

ruiny opuszczonej cerkwi w krywe

ruiny opuszczonej cerkwi w krywe

Najdalszy odcinek jest najlepszy. Krywe i Tworylne to dawne wsie nad Sanem, opuszczone po akcji „Wisła" w 1947 roku. Dojeżdża się szutrem, resztę trzeba przejść.

Zostały ruiny cerkwi, cmentarz zarośnięty mchem i zdziczałe sady, które akurat we wrześniu obradzają - śliwki i jabłka z drzew posadzonych przez ludzi, których nie ma tu od trzech pokoleń. W Tworylnem stoi samotna dzwonnica bez świątyni i jest punkt widokowy nad przełomem rzeki. Zero infrastruktury, zero zasięgu, zero ludzi. Dokładnie o to chodzi.

Od połowy września dochodzi jeszcze jedno: rykowisko. Wieczorem słychać byki na całą dolinę i jest to dźwięk, którego nie da się z niczym pomylić.

Krywe i Tworylne: koniec drogi, początek dzikości

Ulucz, Dobra Szlachecka, Hłomcza, Tyrawa Solna. Cztery drewniane cerkwie w promieniu kilkunastu kilometrów - czegoś takiego nie ma nigdzie indziej w Polsce.

Najbardziej znana jest ta w Uluczu, jedna z najstarszych drewnianych świątyń w kraju, na wzgórzu, do którego podchodzi się przez las. Nie ma parkingu pod drzwiami ani stoiska z magnesami. Jest stare drewno, które w niskim, jesiennym słońcu wygląda zupełnie inaczej niż na zdjęciach z sierpnia, i dolina za progiem.

Kilkanaście kilometrów dalej, w Manastercu i sanockich Olchowcach, w zaroślach siedzą betonowe kopuły. Linia Mołotowa - bunkry stawiane przez Sowietów po 1939 roku, kiedy San został granicą między III Rzeszą a ZSRR.

I tu wycieczka przestaje być tylko ładna. Przez niecałe dwa lata ta rzeka rozdzielała sąsiadów, rodziny i pola. W czerwcu 1941 front przeszedł przez te schrony w kilka dni. Zostały zapadnięte stropy i strzelnice wycelowane w las, którego wtedy jeszcze nie było. Latem trzeba ich szukać w zieleni - po opadnięciu liści widać je z drogi.

Zamek Sobień pod Załużem. Stromy pagórek nad zakolem rzeki, resztki murów i widok, który we wrześniu robi się nieprzyzwoicie dobry. Kiedyś siedziba Kmitów, jednego z najpotężniejszych rodów w tej części Polski, pilnująca przeprawy i szlaku na Węgry.

Podejście zajmuje kwadrans, więc to idealna rozgrzewka zaraz po wyjściu z auta. Bądźcie tam o wschodzie: mgła leży wtedy w dolinie, a z góry widać tylko rzekę wychodzącą z białego. Trwa to pół godziny i jest jedynym powodem, dla którego warto wstać po ciemku.

Sezon w Bieszczadach kończy się dokładnie wtedy, kiedy robi się tam najlepiej. Pierwszy tydzień września i parkingi pod Połoniną Wetlińską pustoszeją, a doliny dostają to, czego nie mają przez całe lato: chłodne poranki, mgłę do dziesiątej i ciszę.

Zamiast więc jechać w to samo miejsce co wszyscy w lipcu, zjedźcie niżej - do doliny Sanu. Plan jest prosty: nie wybieracie atrakcji z listy, tylko jedziecie za rzeką. San sam prowadzi.

Cztery cerkwie i najlepsze światło w roku

Start: ruiny z widokiem, na które wchodzi się w kwadrans

Zamek Sobień, bunkry Linii Mołotowa, opuszczone wsie i winnice - wrześniowy road trip doliną Sanu

ZAMEK SOBIEŃ, W ODDALI RZEKA SAN

PODRÓŻE

Zwiedź Bieszczady szlakiem Sanu. Jedna rzeka zamiast dziesięciu szczytów

Wrzesień to najlepszy moment na Bieszczady, tyle że większość ludzi zdąży już wtedy wrócić z urlopu: parkingi pustoszeją, buczyny rudzieją, a w dolinach do dziesiątej leży mgła. Zamiast jednak jechać tam, gdzie wszyscy, zjedź niżej - nad San. Rzeka poprowadzi cię od ruin zamku Kmitów, przez bunkry z czasów, gdy przebiegała tędy granica III Rzeszy i ZSRR, aż po wsie, które zniknęły z mapy. Na koniec czekają winnice w trakcie zbiorów i browar z ogródkiem. Dwa dni, jedna trasa, zero tłumów.

Karol Gruszka

01.09.2026

Pracowali:
Nad ESKA STORY

REDAKCJA

© 2026 ESKA STORY

ESKA STORY · CYFROWY MAGAZYN ESKA.pl

Karol Gruszka, Karina Mozolewska, Piotr Dąbrowski, Paweł Wypych, Dominika Łapińska, Krzysztof Dąbrowski, Tomasz Pietrzyk, Mateusz Reska, Alicja Nochowicz, Maksymilian Kluziewicz, Adrian Rybak, Paula Dąbrowska, Karolina Piątkowska, Natalia Nowecka, Julita Buczek, Damian Bobrowski, Jakub Grzechowiak

WYDANIE 03 · RZESIEŃ 2026

RUINY ZAMKU SOBIEŃ W ODDALI RZEKA SAN

Start: ruiny z widokiem, na które wchodzi się w kwadrans

CERKIER W TYRAWIE SOLNEJ

Kilkanaście kilometrów dalej, w Manastercu i sanockich Olchowcach, w zaroślach siedzą betonowe kopuły. Linia Mołotowa - bunkry stawiane przez Sowietów po 1939 roku, kiedy San został granicą między III Rzeszą a ZSRR.

I tu wycieczka przestaje być tylko ładna. Przez niecałe dwa lata ta rzeka rozdzielała sąsiadów, rodziny i pola. W czerwcu 1941 front przeszedł przez te schrony w kilka dni. Zostały zapadnięte stropy i strzelnice wycelowane w las, którego wtedy jeszcze nie było. Latem trzeba ich szukać w zieleni - po opadnięciu liści widać je z drogi.

Linia Mołotowa

Najdalszy odcinek jest najlepszy. Krywe i Tworylne to dawne wsie nad Sanem, opuszczone po akcji „Wisła" w 1947 roku. Dojeżdża się szutrem, resztę trzeba przejść.

Zostały ruiny cerkwi, cmentarz zarośnięty mchem i zdziczałe sady, które akurat we wrześniu obradzają - śliwki i jabłka z drzew posadzonych przez ludzi, których nie ma tu od trzech pokoleń. W Tworylnem stoi samotna dzwonnica bez świątyni i jest punkt widokowy nad przełomem rzeki. Zero infrastruktury, zero zasięgu, zero ludzi. Dokładnie o to chodzi.

Od połowy września dochodzi jeszcze jedno: rykowisko. Wieczorem słychać byki na całą dolinę i jest to dźwięk, którego nie da się z niczym pomylić.

Krywe i Tworylne: koniec drogi, początek dzikości

Ulucz, Dobra Szlachecka, Hłomcza, Tyrawa Solna. Cztery drewniane cerkwie w promieniu kilkunastu kilometrów - czegoś takiego nie ma nigdzie indziej w Polsce.

Najbardziej znana jest ta w Uluczu, jedna z najstarszych drewnianych świątyń w kraju, na wzgórzu, do którego podchodzi się przez las. Nie ma parkingu pod drzwiami ani stoiska z magnesami. Jest stare drewno, które w niskim, jesiennym słońcu wygląda zupełnie inaczej niż na zdjęciach z sierpnia, i dolina za progiem.

Cztery cerkwie i najlepsze światło w roku

ruiny opuszczonej cerkwi w krywe

Zamek Sobień pod Załużem. Stromy pagórek nad zakolem rzeki, resztki murów i widok, który we wrześniu robi się nieprzyzwoicie dobry. Kiedyś siedziba Kmitów, jednego z najpotężniejszych rodów w tej części Polski, pilnująca przeprawy i szlaku na Węgry.

Podejście zajmuje kwadrans, więc to idealna rozgrzewka zaraz po wyjściu z auta. Bądźcie tam o wschodzie: mgła leży wtedy w dolinie, a z góry widać tylko rzekę wychodzącą z białego. Trwa to pół godziny i jest jedynym powodem, dla którego warto wstać po ciemku.

Sezon w Bieszczadach kończy się dokładnie wtedy, kiedy robi się tam najlepiej. Pierwszy tydzień września i parkingi pod Połoniną Wetlińską pustoszeją, a doliny dostają to, czego nie mają przez całe lato: chłodne poranki, mgłę do dziesiątej i ciszę.

Zamiast więc jechać w to samo miejsce co wszyscy w lipcu, zjedźcie niżej - do doliny Sanu. Plan jest prosty: nie wybieracie atrakcji z listy, tylko jedziecie za rzeką. San sam prowadzi.

Zamek Sobień, bunkry Linii Mołotowa, opuszczone wsie i winnice - wrześniowy road trip doliną Sanu

ZAMEK SOBIEŃ, W ODDALI RZEKA SAN

PODRÓŻE

Zwiedź Bieszczady szlakiem Sanu. Jedna rzeka zamiast dziesięciu szczytów

Wrzesień to najlepszy moment na Bieszczady, tyle że większość ludzi zdąży już wtedy wrócić z urlopu: parkingi pustoszeją, buczyny rudzieją, a w dolinach do dziesiątej leży mgła. Zamiast jednak jechać tam, gdzie wszyscy, zjedź niżej - nad San. Rzeka poprowadzi cię od ruin zamku Kmitów, przez bunkry z czasów, gdy przebiegała tędy granica III Rzeszy i ZSRR, aż po wsie, które zniknęły z mapy. Na koniec czekają winnice w trakcie zbiorów i browar z ogródkiem. Dwa dni, jedna trasa, zero tłumów.

Karol Gruszka

01.09.2026

Karol Gruszka, Karina Mozolewska, Piotr Dąbrowski, Paweł Wypych, Dominika Łapińska, Krzysztof Dąbrowski, Tomasz Pietrzyk, Mateusz Reska, Alicja Nochowicz, Maksymilian Kluziewicz, Adrian Rybak, Paula Dąbrowska, Karolina Piątkowska, Natalia Nowecka, Julita Buczek, Damian Bobrowski, Jakub Grzechowiak

© 2026 ESKA STORY

ESKA STORY · CYFROWY MAGAZYN ESKA.pl

REDAKCJA

Nad ESKA STORY
Pracowali: